„Kamil, tylko żeby nie było reklam. Jak włączam pogodę, to mi wyskakuje jakieś kasyno.” Tak brzmiało całe zamówienie pana Zdzisława, taty mojej dziewczyny Marty. Ma 66 lat, czterdzieści lat przepracował na kolei w Brzegu jako dyżurny ruchu i od emerytury prawie codziennie siedzi z wędką nad Odrą. Jego stary Redmi Note 9 ma pajęczynę na ekranie i baterię, która pada przed obiadem.
Jestem programistą i robię aplikacje mobilne, więc w rodzinie Marty pełnię funkcję działu IT. Zamiast od razu kupować, zrobiłem plan. Przez trzy tygodnie nosiłem Xiaomi Redmi Note 15 Pro 5G jako swój drugi telefon: w tramwaju, na rowerze i w pracy. Potem wyczyściłem go z reklam, ustawiłem duże litery i na dwa tygodnie oddałem panu Zdzisławowi.
To recenzja z dwóch perspektyw: kogoś, kto zagląda w każde ustawienie, i kogoś, kto chce tylko dzwonić, robić zdjęcia ryb i oglądać wnuki na WhatsAppie. Druga perspektywa okazała się ważniejsza.
Xiaomi Redmi Note 15 Pro 5G 8/256 GB
Świetny ekran, mocna obudowa i bateria na dwa dni. Średni aparat szerokokątny i system pełen reklam, które trzeba wyłączyć samemu.
- Jasny ekran AMOLED czytelny w słońcu nad rzeką
- Dwa dni pracy u mnie, trzy u emeryta
- Odporność IP68 i szkło Gorilla Glass Victus 2
- Cztery duże aktualizacje Androida i sześć lat poprawek
- Reklamy i polecenia w kilkunastu miejscach systemu
- Słaby aparat szerokokątny 8 Mpix
- Kolory na zdjęciach często wyblakłe
- Szeroki, 210 g, trudny do obsługi jedną ręką
W skrócie: dobry telefon na prezent dla rodzica, jeśli ktoś z rodziny poświęci 20 minut na wyłączenie reklam. Poniżej 1 349 zł to uczciwa cena. Jeśli nie masz kogo poprosić o to sprzątanie, wybierz telefon z czystszym systemem.
Co dostajesz za 1 499 zł
Redmi Note 15 Pro 5G wszedł do polskich sklepów w styczniu za 1 699 zł, z frytkownicą w promocji startowej. W październiku w x-komie kosztuje 1 499 zł. W Polsce jest tylko jedna wersja pamięci: 8 GB RAM i 256 GB na dane, bez karty microSD. Do wyboru czarny, niebieski i tytanowy. Ja kupiłem czarny, bo pan Zdzisław od razu zapowiedział, że „niebieski to dla dziewczyn”.
W środku pracuje MediaTek Dimensity 7400-Ultra, czyli procesor ze średniej półki. Ekran AMOLED ma 6,83 cala, odświeżanie do 120 Hz i według producenta do 3200 nitów jasności szczytowej. Bateria ma 6580 mAh i ładuje się przewodowo z mocą 45 W. Ładowania bezprzewodowego nie ma, a w naszym pudełku nie było ładowarki, tylko przewód USB-C i proste etui.
Z rzeczy, które docenia się później: odporność na wodę IP68, szkło Gorilla Glass Victus 2, czytnik linii papilarnych w ekranie, NFC do płatności i port podczerwieni, którym da się sterować starym telewizorem. Obudowa jest z tworzywa, ale wygląda na droższą, niż jest. Najpierw sprawdziłem telefon u siebie, a nie nad rzeką.
Trzy tygodnie u programisty
Nosiłem go w drugiej kieszeni obok iPhone'a i przeniosłem na niego wszystko, czego używam poza pracą: Slacka, Spotify, mapy, aplikację banku i Jakdojade. Codzienne działanie jest płynne. Aplikacje otwierają się szybko, przewijanie przy 120 Hz jest gładkie. Zacięcia zobaczyłem dopiero przy przełączaniu między kilkunastoma otwartymi aplikacjami i w cięższych grach, w które pan Zdzisław i tak nie gra.
Ekran to najmocniejsza strona tego telefonu. Kolory są żywe, a w słońcu na bulwarze nad Odrą czytałem wiadomości bez mrużenia oczu. Ramki są cienkie, a ekran płaski, więc szkło ochronne kupisz za kilkanaście złotych. Głośniki stereo są głośne, ale płaskie, bez basu. Do podcastów wystarczą, do muzyki na imprezie już nie.
Słabsza strona to rozmiar. Telefon ma prawie 7,8 cm szerokości i waży 210 gramów. Jedną ręką w tramwaju nie dosięgnąłem kciukiem do górnego rogu ekranu, a w kieszeni dżinsów czułem go cały czas. Dla starszej osoby z gorszym wzrokiem duży ekran będzie zaletą. Żeby ta zaleta miała sens, trzeba najpierw posprzątać system.
Reklamy w HyperOS: lista, którą zrobiłem dla taty Marty
Pierwsze uruchomienie to seria zgód i propozycji. Na ekranie głównym czekał folder z grami i aplikacjami, których nie zamawiałem. Po tygodniu policzyłem miejsca, w których system pokazuje reklamy albo „polecane” treści. Wyszło mi czternaście. Pogoda, motywy, menedżer plików, aplikacja do czyszczenia, przeglądarka, sklep GetApps, ekran blokady z karuzelą tapet, foldery z poleceniami. Pan Zdzisław miał rację z tym kasynem.

Dobra wiadomość: prawie wszystko da się wyłączyć bez żadnych sztuczek i bez komputera. Zajęło mi to dwadzieścia minut, a za drugim razem, już z listą, osiem. Oto najważniejsze kroki, w kolejności, która u mnie działała najlepiej.
- Usługa msa: w ustawieniach haseł i zabezpieczeń znajdź „Autoryzacja i odwołanie”, odszukaj msa i odwołaj zgodę. Za pierwszym razem system odmawia, za drugim albo trzecim się udaje. To wyłącza dużą część reklam w systemowych aplikacjach.
- Spersonalizowane reklamy: w ustawieniach prywatności wyłącz rekomendacje reklam. Reklamy nadal mogą się pojawić, ale rzadziej i mniej natrętnie.
- Aplikacje systemowe: w każdej z nich, czyli Pogodzie, Motywach, Plikach, Bezpieczeństwie i Przeglądarce, wejdź w ustawienia i wyłącz „Otrzymuj rekomendacje”. To nudne, ale skuteczne.
- Foldery i ekran blokady: przytrzymaj folder i wyłącz „Polecane aplikacje”. Na ekranie blokady wyłącz karuzelę tapet, która pokazuje artykuły i promocje.
- Zbędne aplikacje: większość gier i sklepów z folderu startowego da się po prostu odinstalować. Ja usunąłem jedenaście.
Po tym sprzątaniu HyperOS jest naprawdę przyjemnym systemem. Problem w tym, że większość kupujących tego nie zrobi, a reklamy w telefonie za półtora tysiąca złotych to po prostu zły pomysł Xiaomi. Teraz czas na rzecz, którą Note 15 Pro robi naprawdę dobrze.
Bateria: dwa dni u mnie, trzy nad rzeką
Bateria 6580 mAh to dużo, a nowy procesor jest oszczędny. U mnie typowy dzień wyglądał tak: zdjęcie z ładowarki o 7:00, dojazd z nawigacją albo muzyką, czytanie w przerwie, wieczorem trochę YouTube'a. O 23:00 zostawało mi średnio 46%. Drugiego dnia ładowałem około 18:00. Najdłuższy wynik to 7 godzin i 10 minut włączonego ekranu na jednym ładowaniu.
| Co mierzyłem | Wynik |
|---|---|
| Bateria o 23:00, mój typowy dzień (średnia z 21 dni) | 46% |
| Czas włączonego ekranu, najlepszy wynik | 7 h 10 min |
| U pana Zdzisława: ładowanie średnio co | 2,8 dnia |
| Od 5 do 100% z ładowarką Xiaomi 67 W | 74 minuty |
| Od 5 do 100% z ładowarką 20 W od starego telefonu | 2 h 25 min |
To nie jest rekordzista w swojej klasie. Recenzenci, którzy mierzyli go na 5G, notowali krótsze czasy ekranu, i u mnie też przy słabym zasięgu bateria schodziła szybciej. Ale dla kogoś, kto dzwoni, robi kilka zdjęć i ogląda wiadomości, to telefon na trzy dni. Pan Zdzisław ładował go w niedzielę, środę i piątek, co sam nazwał „rozkładem jazdy”.
Jedna rada: ładowarka 45 W albo mocniejsza robi dużą różnicę. Ze starą 20-watową kostką pełne ładowanie trwało prawie dwie i pół godziny. Bateria to jedno, ale pan Zdzisław od początku pytał głównie o zdjęcia.
Aparat: ryby o świcie i wnuki przy obiedzie
Główny aparat ma 200 Mpix i stabilizację optyczną. W dzień robi bardzo przyzwoite zdjęcia: ostre, z dobrą rozpiętością tonalną, choć kolory bywają wyblakłe i trochę płaskie. Zieleń nad Odrą wychodziła szarozielona zamiast soczystej. Zbliżenie 2x jest wycinane z dużej matrycy i wygląda dobrze, 4x jeszcze ujdzie, a od 10x zaczyna się akwarela.
Pan Zdzisław przez dwa tygodnie zrobił 214 zdjęć. Najwięcej ryb, potem wnuków, potem mgły nad rzeką. O świcie, przy słabym świetle, telefon radził sobie dobrze, jeśli ryba leżała spokojnie w podbieraku. Gorzej było z pięcioletnią Zuzią przy niedzielnym obiedzie, bo dzieci w żółtym świetle lampy to najtrudniejszy test każdego aparatu. Mniej więcej co trzecie zdjęcie było poruszone.

Aparat szerokokątny 8 Mpix to najsłabszy element. Zdjęcia są miękkie, a kolory inne niż z głównego obiektywu. Teleobiektywu nie ma wcale. Przedni aparat 20 Mpix wystarcza do rozmów wideo, a pan Zdzisław używa go głównie do tego, żeby pokazać wnukom karpia. Do mediów społecznościowych i rodzinnego albumu to wystarczy. Kto lubi fotografować, niech dopłaci do czegoś lepszego.
Rozmowy, zasięg i GPS nad rzeką
Nad Odrą pod Brzegiem zasięg bywa kapryśny. Stary telefon pana Zdzisława w jego ulubionym miejscu przy starorzeczu pokazywał jedną kreskę i gubił rozmowy. Note 15 Pro trzymał tam stabilne LTE, a 5G łapał dopiero bliżej miasta. Przez dwa tygodnie przerwała się tylko jedna rozmowa, i to w piwnicy, gdzie pan Zdzisław trzyma zanęty i gdzie nie działa nawet radio.
Słuchawka rozmów jest głośna i wyraźna, co przy lekko przytępionym słuchu ma znaczenie. Ustawiłem mu głośność rozmów na maksimum i włączyłem wzmacnianie głosu w ustawieniach dźwięku. Rozmówcy słyszeli go dobrze nawet na wietrze, choć mama Marty twierdzi, że „na rybach i tak mówi tylko o rybach”. GPS złapał pozycję w kilka sekund, a mapy z zapisaną trasą do łowiska działały bez internetu.
Telefon obsługuje dwie karty nano-SIM albo kartę i eSIM. W praktyce przydało się to mnie, a nie panu Zdzisławowi: przez trzy tygodnie miałem w nim kartę służbową i prywatną bez noszenia dwóch telefonów. Po rozmowach i zasięgu przyszła pora na test, którego nie planowałem.
Deszcz, ławka i odporność
Pod koniec drugiego tygodnia pan Zdzisław zostawił telefon na mokrej ławce w parku przy zamku, kiedy pomagał sąsiadce z siatkami. Leżał tam dwadzieścia minut w mżawce. Zadzwonił do mnie z telefonu sąsiadki, przekonany, że „po telefonie”. Telefon działał, ekran reagował na mokre palce poprawnie, a głośnik po minucie suszenia grał jak wcześniej.

Odporność IP68 nie oznacza, że telefon wolno moczyć bez końca, a uszkodzeń od wody gwarancja zwykle nie obejmuje. Ale przy wędkarzu, ogrodniku albo kimś, kto często zapomina telefonu na parapecie, to realna wartość. Tak samo jak szkło Victus 2, które po pięciu tygodniach w kieszeni z kluczami nie ma ani jednej rysy.
Aktualizacje: ważniejsze, niż się wydaje
Xiaomi obiecuje dla tego modelu cztery duże aktualizacje Androida i sześć lat poprawek bezpieczeństwa. Telefon startował z Androidem 15, a nasz egzemplarz w październiku miał już nowszy system i wrześniowe poprawki. Dla porównania stary Redmi Note 9 pana Zdzisława od dawna nie dostaje żadnych łatek, a ma na nim aplikację banku.
Dla starszego rodzica to ważne z jednego powodu: oszustwa. Aktualny system, aktualna przeglądarka i wyłączone instalowanie aplikacji z nieznanych źródeł to podstawowa ochrona przed fałszywymi SMS-ami o dopłacie do paczki. Przy okazji przestawiłem panu Zdzisławowi bank tak, żeby każdy przelew potwierdzał odciskiem palca.
Dla kogo jest, a dla kogo nie
Alternatywy w podobnych pieniądzach: Samsung Galaxy A56 5G ma czystszy system bez reklam i dłuższe wsparcie, ale słabszą baterię. Motorola moto g86 power to jeszcze większa bateria i prawie czysty Android. Poco X7 Pro jest szybszy w grach i tańszy, za to ma ten sam HyperOS z tymi samymi reklamami. Jeśli masz większy budżet, Redmi Note 15 Pro+ kosztuje około 1 699-1 799 zł i szybciej się ładuje.
Black Week i Święta: przy jakiej cenie kupować
Cena spadła już o 200 zł od premiery, a do Black Friday, który w tym roku wypada 27 listopada, zostało kilka tygodni. Xiaomi regularnie robi własne promocje z kodami w sklepie internetowym i w salonach, a operatorzy dokładają rabaty przy abonamencie. Przy telefonie z serii Redmi Note listopadowe obniżki są zwykle odczuwalne.
Jeśli to prezent pod choinkę dla rodzica, zrób sobie przysługę: kup telefon wcześniej, przenieś dane, wyczyść reklamy i ustaw duże litery, zanim zapakujesz. Wigilia to zły moment na dwugodzinne przenoszenie WhatsAppa przy stole. Wiem, bo widziałem to w zeszłym roku u wujka.
Telefon, którego używam na co dzień, opisałem w recenzji iPhone'a 18 Pro, a Androida z wyższej półki w tekście o Galaxy S26 Ultra. Jak testujemy telefony, piszemy na stronie jak testujemy, a pełne porównanie smartfonów do 2000 zł znajdziesz wkrótce w trwających testach.
Werdykt pana Zdzisława
Po dwóch tygodniach poprosiłem o telefon z powrotem, żeby dokończyć pomiary. Pan Zdzisław oddał go z miną człowieka, któremu zabiera się wędkę w środku brania. „Duży, ale widać wszystko. Bateria jak w starej Nokii. I nic mi nie wyskakuje.” Ostatnie zdanie było dla niego najważniejsze, a to akurat zasługa dwudziestu minut mojej pracy, a nie Xiaomi.
I to jest cały werdykt. Redmi Note 15 Pro 5G to dobry sprzęt w obudowie, której nie trzeba się bać, z ekranem lepszym niż w wielu droższych telefonach. System potrafi go zepsuć, jeśli zostawisz go w ustawieniach fabrycznych. Wyczyszczony daje dużo za swoją cenę, szczególnie poniżej 1 349 zł.
Telefon wrócił do Brzegu na stałe w ostatni weekend. Pierwsze zdjęcie, które dostałem na WhatsAppie, przedstawiało leszcza i podpis: „Testuję dalej”.
Najczęstsze pytania o Redmi Note 15 Pro 5G
Ile kosztuje Redmi Note 15 Pro 5G w Polsce?
Na premierę w styczniu 2026 kosztował 1 699 zł. W październiku 2026 w x-komie kosztuje 1 499 zł za jedyną dostępną w Polsce wersję 8/256 GB. W ofertach operatorów z abonamentem bywa taniej.
Jak wyłączyć reklamy w Redmi Note 15 Pro 5G?
Odwołaj zgodę dla usługi msa w ustawieniach haseł i zabezpieczeń, wyłącz spersonalizowane reklamy w ustawieniach prywatności, a potem w każdej aplikacji systemowej wyłącz rekomendacje. Usuń też polecane aplikacje z folderów i karuzelę tapet z ekranu blokady. Zajmuje to około 20 minut.
Ile lat aktualizacji ma Redmi Note 15 Pro 5G?
Xiaomi obiecuje cztery duże aktualizacje Androida i sześć lat poprawek bezpieczeństwa od premiery. To dobry wynik w tej półce cenowej.
Czy Redmi Note 15 Pro 5G jest wodoodporny?
Ma odporność IP68, więc deszcz, mokra ławka czy krótka kąpiel w czystej wodzie nie powinny mu zaszkodzić. Gwarancja zwykle nie obejmuje uszkodzeń od wody, więc nie traktuj go jak aparatu do nurkowania.
