Kim jesteśmy

Wszystko zaczęło się od trzech identycznych robotów sprzątających, które w jednym tygodniu wróciły do serwisu na Bałutach. Trzy portale z rankingami dawały im pierwsze miejsce. Żaden z nich nie miał tego robota w domu dłużej niż jedno popołudnie.

Jak to się zaczęło

Jesień 2022 roku, serwis AGD na łódzkich Bałutach, w którym Grzegorz Pawlikowski naprawiał sprzęt przez dwadzieścia lat. Na ladzie stoją trzy roboty sprzątające tego samego modelu, oddane w ciągu jednego tygodnia. Każdy co kilka minut staje i piszczy, bo czujniki pod spodem zarosły kurzem i sierścią, a zbiornika na brudną wodę nie da się wyjąć bez łamania zatrzasku. Najstarszy ma dziewięć tygodni.

Grzegorz pyta klientów, czemu wybrali akurat ten. Odpowiedź za każdym razem brzmi tak samo: był pierwszy w rankingu. Wieczorem siada do komputera i czyta te rankingi. Trzy strony, trzy prawie identyczne teksty. Te same liczby, te same zalety, nawet to samo zdanie o „inteligentnej nawigacji w każdym wnętrzu”. O progach w starym bloku nie pisze nikt. O sierści psa wkręconej w szczotkę też nie.

Tego samego wieczoru dzwoni do szwagierki, Joanny Kaczmarczyk z Poznania. Joanna przez dwanaście lat prowadziła szkolną stołówkę i właśnie wyrzuciła frytkownicę beztłuszczową, z której kosza po czterech miesiącach zaczęła schodzić powłoka. Tę frytkownicę też chwalił pół internetu. Założyli wspólny arkusz. Pierwsza kolumna: co obiecuje producent. Druga: co dzieje się naprawdę u nas w domu.

Z tego arkusza powstało Top Tested Picks. Druga kolumna istnieje do dziś. Tyle że zrobiła się dużo dłuższa.

Nasza misja w jednym zdaniu

Chcemy, żebyś kupił rzecz, której za rok nadal będziesz używać. Nie tę z największą liczbą gwiazdek ani nie tę z najgłośniejszą reklamą, tylko tę, która sprawdzi się w Twoim zwykłym dniu.

Brzmi prosto. Ale to oznacza szukanie rzeczy, których nie ma na żadnym pudełku. Jak głośno pracuje młynek do kawy o 5:40, kiedy za ścianą śpi rodzina? Czy słuchawki dają radę w zatłoczonym tramwaju na placu Grunwaldzkim? Czy kosiarka automatyczna objedzie grządkę z truskawkami, czy przejedzie przez środek? Takie odpowiedzi znajdziesz tylko wtedy, gdy używasz produktu tygodniami. I właśnie to robimy.

Halina mierzy mężowi ciśnienie w salonie mieszkania w Lublinie
Halina porównuje ciśnieniomierz elektroniczny ze starym zegarowym, którego używała na oddziale. Każdy pomiar trafia do zeszytu.

Jak powstaje test

Każdy test zaczyna się od pytania, które zadałbyś sobie Ty. Nie „jaki jest najlepszy robot sprzątający?”, tylko „który umyje podłogę w kuchni przez 14 dni bez tego, żebym musiał go ratować spod kanapy?”. To pytanie nazywamy głównym celem. Znajdziesz je na każdej karcie na stronie Trwające testy.

Potem idziemy dalej w czterech krokach:

  1. Selekcja: sprawdzamy, co ludzie w Polsce naprawdę kupują, o czym się dyskutuje na forach i w grupach, i o co pytasz nas Ty. Zwykle zostaje od czterech do ośmiu modeli.
  2. Zakup: każdy produkt zamawiamy sami, w polskich sklepach takich jak Media Expert, RTV Euro AGD, x-kom, Allegro czy Castorama, po normalnej cenie. Żadnych wypożyczeń i żadnych egzemplarzy prasowych.
  3. Codzienne życie: produkty wprowadzają się do naszych testerów. Na trzy do dziewięciu tygodni, zależnie od tego, co testujemy. Ze stoperem, wagą, miernikiem hałasu i zeszytem.
  4. Recenzja: tester pisze tekst dopiero wtedy, gdy ma gotowe wszystkie pomiary i notatki. Druga osoba z zespołu go czyta i zadaje niewygodne pytania.

Jak dokładnie mierzymy i jak liczymy oceny, opisujemy krok po kroku na stronie Jak testujemy. Gotowe wyniki znajdziesz w naszych recenzjach. Ale najpierw ludzie, którzy to wszystko robią.

Kto u nas testuje

Jest nas ośmioro, w ośmiu różnych mieszkaniach i domach w całej Polsce, od Gdańska po Kraków i od Wrocławia po Lublin. Mamy od 33 do 61 lat. Nie mamy laboratoriów ani białych fartuchów. Mamy za to dzieci, teściowe, psy, koty, sąsiadów z klatki, którzy mają zdanie o wszystkim, i kuchnie, w których codziennie coś się gotuje. To z tego są zrobione nasze testy.

Joanna Kaczmarczyk
Joanna KaczmarczykKuchnia & Dom · Poznań

Przez dwanaście lat prowadziła stołówkę w szkole podstawowej na Jeżycach. Dziś testuje w poznańskiej kamienicy, gdzie gotuje obiady dla męża, dwóch nastolatków i teściowej, która komentuje każdy talerz.

Grzegorz Pawlikowski
Grzegorz PawlikowskiSprzątanie & AGD · Łódź

Dwadzieścia lat naprawiał pralki i odkurzacze w serwisie na Bałutach. Każde urządzenie rozkręca na balkonie swojego bloku i od razu mówi, co padnie w nim pierwsze.

Kamil Ostrowiak
Kamil OstrowiakTechnologia & Smartfony · Wrocław

Programista we wrocławskiej firmie od aplikacji mobilnych, po godzinach składa komputery znajomym. Każdy telefon nosi tygodniami w tramwaju, na rowerze i na mrozie nad Odrą.

Magdalena Sobieraj
Magdalena SobierajUroda & Pielęgnacja · Kraków

Fryzjerka z salonu na Podgórzu, od dziesięciu lat strzyże i czesze klientki. W domu sprawdza suszarki i prostownice na swoich gęstych, falujących włosach i na włosach siostry.

Halina Dudzińska
Halina DudzińskaZdrowie & Sen · Lublin

Pielęgniarka, trzydzieści lat przepracowała na oddziale kardiologii w Lublinie, teraz jest na emeryturze. Ciśnieniomierze, szczoteczki i lampy sprawdza z mężem i sąsiadkami z klatki.

Dariusz Plewa
Dariusz PlewaOgród & Outdoor · Gdańsk

Kiedyś pracował w stoczni, dziś ma małą firmę, która zakłada ogrody na Oruni i w okolicach. Grzejniki, dmuchawy i kosiarki testuje na działce i w garażu, w wilgotnym nadmorskim powietrzu.

Renata Ziółkowska
Renata ZiółkowskaZwierzęta · Katowice

Technik weterynarii w przychodni w Katowicach. Mieszka w familoku na Nikiszowcu z dwoma kotami i starym owczarkiem, więc kuwety, karmidła i lokalizatory sprawdza w prawdziwym domowym chaosie.

Paweł Szewczyk
Paweł SzewczykPodróże & Sen · Warszawa

Pilot wycieczek, który spał już w kilkuset hotelowych łóżkach od Zakopanego po Lizbonę. Walizki, powerbanki i słuchawki sprawdza w trasie, a materace i poduszki w mieszkaniu na Pradze.

Poznaj nas bliżej

Grzegorz Pawlikowski, Łódź

Współzałożyciel. Grzegorz mieszka z żoną Bożeną na czwartym piętrze bloku z wielkiej płyty na Teofilowie. Kaloryfery grzeją tam tak mocno, że w styczniu otwiera się okna, a oszklony balkon dawno przestał być balkonem. Teraz to jego warsztat. Na składanym stoliku, przy szklance herbaty w metalowym koszyczku, prędzej czy później ląduje każdy odkurzacz.

Z serwisu wyniósł jeden nawyk: odkręca. Chce wiedzieć, gdzie zbiera się sierść, które części są z cienkiego plastiku i czy baterię wymienisz śrubokrętem, czy trzeba wyrzucić cały sprzęt. Kiedy mówi, co w danym urządzeniu padnie pierwsze, zwykle trafia z dokładnością do kilku miesięcy.

Pani Krysia z parteru wciąż przynosi mu żelazko, gdy zaczyna kapać. W zamian zostawia pod drzwiami słoik ogórków kiszonych. Bożena twierdzi, że na balkonie nie ma już gdzie suszyć prania. Ma rację: suszarka stoi teraz w łazience, a na balkonie leżą dwa rozkręcone mopy parowe.

Joanna Kaczmarczyk, Poznań

Współzałożycielka. Przez dwanaście lat prowadziła stołówkę w szkole podstawowej na Jeżycach i codziennie wydawała po trzysta obiadów. Wie, ile naprawdę trwa „pięć minut przygotowania” i które garnki po roku w zmywarce wyglądają jak z pchlego targu.

Dziś testuje w kuchni poznańskiej kamienicy z wysokim sufitem i starą kuchenką gazową. Gotuje dla męża Tomka, dwójki nastolatków, Szymona i Oli, i dla teściowej, która mieszka piętro niżej i komentuje każdy talerz. W piątek są pyry z gzikiem, w niedzielę rosół, który musi pyrkać co najmniej trzy godziny. Jeśli robot kuchenny przetrwa poznańską niedzielę, przetrwa prawie wszystko.

Poznańska woda jest twarda jak mało gdzie, więc Joanna zawsze najpierw patrzy na kamień. Ekspresy do kawy, czajniki, żelazka parowe: sprzęt, którego nie da się odkamienić w pięć minut, traci u niej pół punktu na starcie. Teściowa ocenia inaczej. Kiedy coś jej smakuje, nic nie mówi, tylko prosi o przepis.

Kamil Ostrowiak, Wrocław

Kamil pracuje jako programista we wrocławskiej firmie, która robi aplikacje mobilne. Po godzinach składa komputery znajomym, a w szufladzie trzyma więcej kabli USB-C, niż sam potrafi policzyć. Wie, jak telefon wygląda od środka, i właśnie dlatego nie ocenia go przed czwartym tygodniem.

Mieszka na nowym osiedlu na Jagodnie i każdy testowany telefon nosi wszędzie: w tramwaju w godzinach szczytu, w kieszeni kurtki na rowerze, na spacerze nad Odrą przy minus ośmiu stopniach. Baterię sprawdza codziennie o 23, przez co najmniej trzy tygodnie. Słuchawki z ANC testuje w biurze typu open space, gdzie ktoś zawsze rozmawia przez telefon na głośniku.

Jego siostrzenica Zosia, sześć lat, ma własną metodę testowania tabletów. Sprawdza, czy przeżyją upadek z kanapy i ile trwa, zanim tata zgodzi się na jeszcze jedną bajkę. Kamil zapisuje oba wyniki. Do oceny trafia tylko pierwszy.

Magdalena Sobieraj, Kraków

Magdalena od dziesięciu lat strzyże i czesze w salonie na Podgórzu. Trafiła do nas przez Kamila, którego siostra od lat chodzi do niej na koloryzację. Pewnego dnia w salonie zapytała, dlaczego każdy ranking suszarek pisze o mocy w watach, a żaden o tym, ile minut trwa wysuszenie gęstych włosów do ramion. Kamil przekazał pytanie dalej. Tydzień później Magdalena testowała już z nami.

Ma gęste, falujące włosy, które robią, co chcą. Jej siostra Ewelina ma jeszcze gęstsze i dłuższe, prawie proste. Razem pokrywają prawie wszystko, z czym musi sobie poradzić suszarka, prostownica czy depilator IPL. Czas suszenia mierzy stoperem w telefonie, a po każdej prostownicy ogląda końcówki pod lampą w salonie, zanim przyjdzie pierwsza klientka.

Mieszka w kawalerce w starym bloku na Dąbiu, w łazience z jednym gniazdkiem daleko od lustra. Jeśli kabel suszarki jest za krótki, Magdalena wie to już pierwszego ranka. Sąsiadka zza ściany rozpoznaje dziś po dźwięku, którą suszarkę akurat testuje.

Renata waży zużyty żwirek przy kuwecie samoczyszczącej w mieszkaniu na Nikiszowcu
Renata waży każdą porcję żwirku. Kotka zawsze musi sprawdzić, co się dzieje w kuwecie.

Halina Dudzińska, Lublin

Halina przez trzydzieści lat była pielęgniarką na oddziale kardiologii w Lublinie. Zmierzyła ciśnienie tylu osobom, że pewnie wystarczyłoby na całe miasto. Od dwóch lat jest na emeryturze, ale z ciśnieniomierzem się nie rozstała.

Każdy elektroniczny ciśnieniomierz porównuje ze starym zegarowym aparatem i stetoskopem, tak jak robiła to na dyżurach. Jeśli różnica przekracza kilka milimetrów słupka rtęci, zapisuje to i mierzy jeszcze raz. Obietnice z pudełka jej nie ruszają. Przez trzydzieści lat słyszała ich za dużo.

Na jej klatce mieszka pięć emerytek, które co czwartek przychodzą na kawę i przy okazji mierzą sobie ciśnienie. Testują też szczoteczki soniczne i lampy do światłoterapii, bo listopad w Lublinie potrafi być bardzo szary. Mąż Haliny, Bogdan, jest najbardziej cierpliwym pacjentem w bloku. Ostatnio policzył, że w jednym miesiącu zmierzono mu ciśnienie 212 razy.

Dariusz Plewa, Gdańsk

Dariusz zaczynał w stoczni, a dziś prowadzi małą firmę, która zakłada ogrody na Oruni i w okolicach. Grzejniki olejowe, dmuchawy do liści i kosiarki testuje na działce w ogrodach działkowych i w garażu, w którym zimą jest tylko trochę cieplej niż na dworze.

Nadmorskie powietrze nie oszczędza sprzętu. Wilgoć wchodzi wszędzie, wiatr znad zatoki rozwiewa liście szybciej, niż dmuchawa je zgarnie, a w styczniu w garażu bywa minus pięć. Hałas mierzy zawsze z trzech metrów, czas pracy baterii stoperem, a skoszoną powierzchnię liczy dla każdego ładowania.

Jego żona Iwona hoduje na działce pomidory i bardzo pilnuje, żeby kosiarka automatyczna trzymała się od nich z daleka. Pierwszy testowany robot nie posłuchał. Od tamtej pory każda nowa kosiarka najpierw jeździ po trawniku pod okiem Iwony, a dopiero potem pod okiem Dariusza.

Renata Ziółkowska, Katowice

Renata jest technikiem weterynarii w przychodni w Katowicach. Mieszka w ceglanym familoku na Nikiszowcu z dwiema kotkami, Burą i Felą, i z Barym, starym owczarkiem niemieckim, który słyszy już coraz gorzej.

Kuwety samoczyszczące, karmidła i poidła przechodzą u niej przez dwie kotki, które rzadko się ze sobą zgadzają. Fela, kotka po przejściach, przez pierwszy tydzień omija każdą nową kuwetę szerokim łukiem, więc Renata liczy też dni do pierwszej wizyty. Waży wszystko, od karmy po żwirek, i codziennie zapisuje, ile jedzą i ile piją.

Dla Barego lokalizator GPS to nie gadżet. Rok temu wyszedł przez niedomkniętą furtkę i znalazł się dopiero na drugim końcu osiedla. Od tamtej pory Renata testuje lokalizatory bardzo poważnie, a w przychodni wie, które obroże wytrzymują psy dużo bardziej ruchliwe niż jej staruszek.

Paweł Szewczyk, Warszawa

Paweł jest pilotem wycieczek. Spał już w kilkuset hotelowych łóżkach, od pensjonatu w Zakopanem po hotel przy dworcu w Lizbonie, i potrafi po pięciu minutach powiedzieć, czy materac się zapada. Walizki, powerbanki i słuchawki sprawdza w trasie, w autokarze i na lotnisku.

Materace i poduszki testuje w mieszkaniu w starej kamienicy na Pradze, gdzie okno sypialni wychodzi na podwórko, a sąsiad z naprzeciwka wraca z nocnej zmiany o piątej rano. Każdą noc zapisuje na kartce przyczepionej magnesem do lodówki: godzina zaśnięcia, liczba pobudek, ból pleców tak albo nie.

Walizki kabinowe ciągnie po bruku na Starym Mieście i po schodach w kamienicy bez windy. Jedna z testowanych straciła kółko na trzecim piętrze. Paweł wniósł ją na górę pod pachą, a potem opisał to dokładnie w recenzji.

Dlaczego jesteśmy niezależni

Niezależność to u nas nie poza, tylko sposób pracy. Kto płaci sam, nie jest nikomu nic winien. Dlatego każdy produkt kupujemy za własne pieniądze i zamawiamy go tak, jak zrobiłbyś to Ty, bez informowania producenta, że trwa test.

Producenci nie widzą naszych tekstów przed publikacją. Nie mogą usunąć krytyki, kupić miejsca w rankingu ani złagodzić zdania. Jeśli producent napisze do nas po teście, czytamy wiadomość uważnie. Jeśli jakaś dana jest błędna, poprawiamy ją. Jeśli nie podoba mu się tylko nasza opinia, ta zostaje tam, gdzie jest.

Z czego się utrzymujemy

Zarabiamy na prowizjach afiliacyjnych. Jeśli kupisz coś przez link na naszej stronie, sklep przekazuje nam niewielki procent. Twoja cena się nie zmienia. Prowizję płaci sprzedawca, nie Ty.

Najważniejsze dla Ciebie: prowizja nie zależy od wyniku testu. Produkt z oceną 6,8 przynosi nam mniej więcej tyle samo co produkt z oceną 9,2. Nie mamy więc żadnego powodu, żeby upiększać słaby sprzęt. Wręcz przeciwnie. Jeśli zakup Cię rozczaruje, już do nas nie wrócisz. A my żyjemy z czytelników, którzy wracają.

Z tych pieniędzy płacimy za testowane produkty, przyrządy pomiarowe, serwery i czas naszych testerów. Wszystkie szczegóły znajdziesz na stronie o linkach afiliacyjnych.

Czego nigdy nie robimyNie przyjmujemy darmowych produktów w zamian za recenzje. Nie sprzedajemy miejsc w rankingach i nie publikujemy recenzji sponsorowanych. Nie piszemy o produktach, których nie mieliśmy w rękach. I nie polecamy niczego, czego sami nie kupilibyśmy dla własnej rodziny.

Kiedy się mylimy

My też popełniamy błędy. Czasem źle przepiszemy liczbę, czasem producent coś zmieni w aktualizacji, a czasem wada wychodzi dopiero po kilku miesiącach. Kiedy się o tym dowiadujemy, poprawiamy recenzję i na końcu tekstu piszemy, co się zmieniło, kiedy i dlaczego.

Większe zmiany oznaczają nowy test. Przykład: Kamil powtórzył ten sam test baterii na słuchawkach dousznych po dziewięciu miesiącach codziennego używania. Z 6 godzin i 52 minut pierwszego dnia zrobiło się 6 godzin i 14 minut. Ta liczba jest teraz w recenzji, tuż obok pierwszej.

Testowane w Polsce, pisane dla Polski

Wszyscy testerzy mieszkają w Polsce i tutaj testujemy: na balkonie w Łodzi, w kuchni na Jeżycach, na działce pod Gdańskiem, w familoku na Nikiszowcu. Kupujemy wersję sprzedawaną w Polsce, z polską wtyczką i instrukcją po polsku, w sklepach takich jak Media Expert, RTV Euro AGD, x-kom, Allegro, Amazon.pl, Castorama, Leroy Merlin, Decathlon, Rossmann i Zooplus. Ceny podajemy w złotych, takie, jakie są w dniu pisania, a o reklamacjach piszemy w oparciu o polskie zasady rękojmi i gwarancji.

Jeśli jakiegoś produktu nie da się u nas kupić albo jest dostępny tylko w innej wersji, na przykład z innymi akcesoriami, piszemy Ci o tym. A jeśli się zastanawiasz: spółka, która prowadzi stronę, Leadforecom S.r.l., ma siedzibę we Włoszech, w Turynie. Testy i teksty powstają w całości tutaj, w Polsce.

Napisz do nas

Masz pytanie o test, znalazłeś błąd albo chcesz, żebyśmy sprawdzili coś konkretnego? Napisz na editorial@toptestedpicks.com. Każdą wiadomość czyta człowiek z zespołu, najczęściej Joanna albo Grzegorz. Jak najszybciej się z nami skontaktować i co nam pomaga, znajdziesz na stronie Kontakt.

Magdalena jest dowodem na to, że jedno dobre pytanie wystarczy. Kto wie, może za jakiś czas przeczytasz na tej stronie swoje imię.