W bloku na Teofilowie mamy pięć drewnianych progów i jeden betonowy schodek do łazienki. Ten schodek budowlańcy w 1976 roku zrobili chyba złośliwie: 4,1 centymetra razem z aluminiową listwą. Przez lata widziałem w serwisie roboty, które przyjeżdżały z porysowanymi czujnikami i zdartymi kółkami. Pytałem właścicieli, co się stało. Prawie zawsze odpowiadali: próg.
Dwadzieścia lat naprawiałem pralki i odkurzacze w serwisie na Bałutach. Dziś testuję sprzęt w domu i rozkręcam go na balkonie, bo żona nie pozwala w kuchni. W domu mamy jeszcze Lunę, ośmioletnią suczkę w typie husky. Akurat zaczęła jesienne linienie, więc podszerstek leży w każdym kącie jak wata.
Roborock pisze, że Saros 20 pokonuje progi do 4,5 cm jednym susem i ma niecałe 8 cm wysokości. Na papierze to robot zrobiony pod nasze mieszkanie. Zostawiłem go samemu sobie na 31 dni, od 25 sierpnia, z miarką stolarską w kieszeni i zeszytem na stole.
Roborock Saros 20
Pierwszy robot, który sam wjeżdża do naszej łazienki. Świetnie zbiera sierść, dobrze myje, a stacja jest łatwiejsza w serwisowaniu, niż się bałem.
- Schodek 4,1 cm pokonany 27 razy na 30
- 2,81 g z 3 g sierści na dywanie w jednym przejeździe
- Na dywanach podnosi mopy i zostawia je suche
- Stacja otwiera się zwykłym śrubokrętem
- Woda w stacji miała u mnie 41°C, nie deklarowane 100°C
- Długie zasłony traktuje jak ścianę
- Asystent głosowy nie mówi po polsku
- Oryginalne części zamienne są drogie
W skrócie: jeśli mieszkasz w bloku z progami, masz psa albo kota i chcesz, żeby robot naprawdę objeżdżał całe mieszkanie bez Twojej pomocy, to dziś najlepszy wybór w swojej cenie. Za 3,5 tysiąca złotych przestał być fanaberią.
Co to za robot, w kilku zdaniach
Saros 20 trafił do Polski w lutym 2026. W sklepie Roborock kosztował na start 5 199 zł, w marketach wersja Complete 5 499 zł. Dziś, pod koniec września, kupisz go za około 3 349 do 3 499 zł, często z dorzuconym zestawem akcesoriów. To ten sam robot, który wiosną kosztował o 1 700 zł więcej.
Dane producenta: siła ssania do 36 000 Pa, akumulator 6 400 mAh, wysokość 7,98 cm. Lidar nie siedzi w wieżyczce na górze, tylko w obudowie, dlatego robot jest taki płaski. Dwa obrotowe mopy dociskają podłogę z siłą od 8 do 13 niutonów, prawy wysuwa się pod listwy, a na dywanach oba unoszą się do góry. Filtr klasy EPA E11, nawigacja z czujnikiem 3D.
Stacja opróżnia kurz do worka 2,5 litra, myje mopy gorącą wodą i suszy je ciepłym powietrzem. Ma zbiornik na czystą wodę 4 litry i na brudną 3 litry, ale nie podłączysz jej do kranu. Tyle mówi pudełko. Ja chciałem zobaczyć, co zrobi przed moim schodkiem.
Progi z PRL-u i schodek do łazienki
Najpierw zwykłe progi między pokojami, drewniane, od 1,5 do 2,2 cm. Przez miesiąc nie zawahał się przy nich ani razu. Podnosi przód, opiera kółka i przejeżdża z odgłosem, który żona nazwała „wózkiem z Biedronki na krawężniku”.
Prawdziwym egzaminem był schodek do łazienki. Saros 20 robi to w dwóch ruchach: unosi podwozie, kładzie przednie koła na krawędzi i dopycha tylnymi. Policzyłem 30 prób. Trzy nieudane, wszystkie w pierwszym tygodniu, dwie z nich na mokrej podłodze po kąpieli Luny. Od drugiego tygodnia, kiedy mapa była już kompletna, nie pomylił się ani razu.
| Przeszkoda | Zmierzona wysokość | Wynik po 31 dniach |
|---|---|---|
| Drewniane progi w pokojach | 1,5 do 2,2 cm | zawsze pokonane |
| Schodek do łazienki z listwą | 4,1 cm | 27 razy na 30 |
| Próg balkonowy | 5,6 cm | nie wjeżdża, i dobrze |
| Pod meblościanką w dużym pokoju | 8,6 cm wolnego | przejeżdża z zapasem 0,6 cm |
| Pod wersalką | 7,5 cm wolnego | nie mieści się |
Pod meblościanką, do której nie zaglądał nikt od czasów Gierka, znalazł pilota od starego magnetowidu, trzy spinki do włosów, kapsel od oranżady i dwa kilo sierści, w przybliżeniu. Pod wersalkę się nie zmieścił, brakło pół centymetra. Zmierz swoje meble przed zakupem, to ważniejsze niż kolor robota.

Progi zaliczone. Ale w domu z husky prawdziwa praca dzieje się gdzie indziej.
Zanim wypuścisz go pierwszy raz
Pierwszy przejazd robota mówi o mieszkaniu więcej niż o robocie. U nas w ciągu pierwszej godziny Saros zatrzymał się sześć razy. Dwa razy na kablu od lampki, raz na frędzlach dywanu w dużym pokoju, raz na sznurku od rolety, raz na pluszowej zabawce Luny i raz pod krzesłem, gdzie wjechał między nogi i nie umiał wyjechać.
Zanim zaczniesz testować robota, zrób to, co ja zrobiłem dopiero po pierwszej godzinie. Zajmie Ci to kwadrans i oszczędzi tygodnia nerwów.
- Kable: podnieś z podłogi wszystko, co da się podnieść, a resztę przypnij do listwy opaskami albo klipsami za kilka złotych.
- Frędzle dywanów: podwiń je pod dywan albo zaznacz dywan w aplikacji i ustaw dla niego tylko odkurzanie bez szczotki bocznej.
- Sznurki od rolet i zasłon: zawiąż je wyżej. To najczęstszy powód, dla którego roboty u znajomych stawały w połowie pokoju.
- Krzesła: przy stole wsuń je tak, żeby między nogami nie było szczeliny węższej niż robot. U nas wystarczyło przestawić dwa.
- Zabawki psa: przed sprzątaniem do koszyka. Luna nauczyła się tego szybciej niż ja.
Po tym porządku drugi przejazd przeszedł bez jednego zatrzymania. A ja po raz pierwszy od lat zobaczyłem całą podłogę w dużym pokoju naraz, bez kabli i kapci. Bożena stwierdziła, że to najlepszy efekt testu, a robot nawet jeszcze nie zaczął porządnie sprzątać.
Aplikacja i mapa: dziesięć minut, które warto poświęcić
Pierwsza mapa powstała w 9 minut i od razu podzieliła mieszkanie na pokoje. Podział wyglądał trochę dziwnie, bo przedpokój urwał się po skosie w połowie, więc poprawiłem granice palcem w aplikacji. Potem ustawiłem dwie strefy zakazane: miskę z wodą Luny i kąt z kablami za telewizorem. Od tej pory robot ani razu nie przewrócił miski.
Harmonogram ustawiłem tak, żeby odkurzał codziennie o 10:00, kiedy nikogo nie ma w domu, a mył podłogi co drugi dzień. Aplikacja pokazuje też, gdzie robot zgłosił przeszkodę, ze zdjęciem z kamery. Dzięki temu dowiedziałem się, że Bożena zostawia kapcie zawsze w tym samym miejscu w kuchni, czego ona do dziś nie przyjmuje do wiadomości.
Sierść husky w czasie linienia
Najpierw test, który robię każdemu odkurzaczowi: 50 g mieszanki płatków owsianych, kaszy jęczmiennej i drobnego piasku rozsypane na metrze kwadratowym. Na panelach Saros zebrał 49,2 g w jednym przejeździe, na terakocie w kuchni 49,5 g, na dywanie w dużym pokoju 47,6 g. To jedne z najlepszych wyników, jakie zmierzyłem u robota.
Potem sierść. 3 gramy podszerstka Luny wtarte dłonią w dywan, jeden przejazd w trybie automatycznym. Robot zebrał 2,81 g. Resztę, wbitą głęboko w runo, dobrał przy drugim przejeździe następnego dnia. W tym czasie Luna leżała obok i patrzyła na niego tak, jak patrzy na listonosza.
„Ona go nie lubi, bo on zjada jej futro. Ja go lubię z tego samego powodu.” Bożena, moja żona, po pierwszym tygodniu
Szczotka główna jest gumowa, z łopatkami, i po miesiącu miała na końcówkach dwa małe pierścienie sierści. Zdjąłem je palcami, bez nożyczek. W robotach, które naprawiałem kiedyś, szczotka po takim miesiącu wyglądała jak kokon. Szczotka boczna nawija więcej, raz w tygodniu warto ją zdjąć i przeczyścić oś. A najwięcej pracy czekało w kuchni.
Mycie: terakota, panele i zasłony
W kuchni i przedpokoju mamy terakotę z lat dziewięćdziesiątych, z szerokimi fugami. Pod miską Luny zawsze jest coś do zmycia. Mopy dociskają mocno, a prawy wysuwa się pod szafki i przy listwach. Po jednym myciu terakota była czysta, fugi prawie. Zaschnięte ślady łap przy drzwiach zniknęły dopiero za drugim razem.
Na panelach mycie jest delikatniejsze i tak ma być. Ustawiłem najniższy poziom wody w pokojach i nie widziałem żadnych zacieków. Na dywanach mopy podnoszą się do góry. Sprawdzałem ręką po każdym przejeździe, dywan był suchy.
Omijanie przeszkód działa dobrze, ale nie idealnie. Skarpetki, kabel od ładowarki i kapcie omijał. Raz wciągnął sznurówkę, raz zatrzymał się na pluszowej zabawce Luny i poprosił o pomoc w aplikacji. Najciekawsze rzeczy działy się w stacji, więc wziąłem śrubokręt.
Stacja na balkonie: co padnie pierwsze
Po trzech tygodniach rozłożyłem stację na składanym stoliku na balkonie. To nawyk z serwisu. Chciałem zobaczyć, gdzie zbiera się brud i która część za dwa lata przyjedzie do kogoś takiego jak ja.

- Uszczelka zbiornika brudnej wody: pierwsza do wymiany. Sierść i brud siadają na gumie, a po tygodniu bez mycia czuć zapach. Myj ją raz w tygodniu ciepłą wodą i starą szczoteczką do zębów.
- Tacka pod mopami w stacji: zbiera kłaczki i osad. Wyjmuje się bez narzędzi. U nas wymagała mycia co cztery dni.
- Pompka czystej wody: w twardej łódzkiej wodzie to ona za kilka lat zacznie słabnąć. Używaj płynu odkamieniającego zalecanego przez producenta albo wody z dzbanka filtrującego.
- Worek na kurz 2,5 l: z liniejącym husky wystarczył na 5 tygodni. Bez psa pewnie na dwa miesiące.
Jedna rzecz mnie rozczarowała. Producent pisze o myciu mopów wodą do 100°C. Zmierzyłem termometrem szpilkowym wodę w tacce w trakcie mycia: 41°C. Ściereczka po myciu miała 38°C. To wystarczy, żeby rozpuścić tłuszcz z kuchni, ale nie nazwałbym tego wrzątkiem. Inne polskie testy pokazały podobne wartości.
Dobra wiadomość: wszystko odkręca się zwykłym krzyżakiem, nie ma klejonych zatrzasków, które pękają przy pierwszym otwarciu. Zła: oryginalne części w sklepie producenta kosztują sporo, a zamienniki z Allegro bywają loterią. Skoro już przy pieniądzach, policzyłem, ile ten robot kosztuje na co dzień.
Bateria, hałas i prąd
Nasze mieszkanie ma 58 metrów, z czego około 46 to wolna podłoga. Mierzyłem stoperem i watomierzem w gniazdku, tym samym, którego używamy przy każdym teście.
| Pomiar | Wynik |
|---|---|
| Pierwsza pełna mapa | 9 minut |
| Samo odkurzanie całego mieszkania | 41 minut, wrócił z 61% |
| Odkurzanie i mycie całego mieszkania | 1 h 52 min, z płukaniem mopów w trakcie |
| Hałas, tryb standardowy, z metra | 58 dB |
| Hałas, tryb maksymalny | 68 dB |
| Stacja przy myciu mopów / przy suszeniu | 62 dB / 39 dB |
| Prąd na pełny cykl z myciem i suszeniem | 0,61 kWh |
| Stacja w czuwaniu | 4,6 W |
Przy naszej taryfie, około 1,05 zł za kWh z dystrybucją, pełne sprzątanie z myciem kosztuje około 64 groszy. Czuwanie stacji to kolejne 40 kWh rocznie, czyli ponad 40 zł, o których nikt nie mówi. Licząc trzy pełne cykle w tygodniu, wychodzi około 140 zł prądu rocznie, plus worki i płyn.
Zbiornik czystej wody przy myciu co drugi dzień dolewałem mniej więcej co trzy dni. Brudną wodę wylewała najczęściej Bożena, bo jest w domu wcześniej. Nie robiła tego z uśmiechem.

Jeszcze słowo o asystencie głosowym. Nazywa się Rocky i nie mówi po polsku. Bożena przez pięć minut próbowała mu wytłumaczyć, żeby posprzątał kuchnię, po czym robot odpowiedział jej po angielsku coś o pogodzie. Wyłączyłem go tego samego dnia i nikt za nim nie tęskni.
Dla kogo jest, a dla kogo nie
Alternatywy
- Roborock Saros 20 Complete: ten sam robot z zapasem worków, mopów i płynu w pudełku. Ma sens, jeśli różnica w cenie jest mniejsza niż koszt tych akcesoriów kupionych osobno.
- Roborock Saros 10R: zeszłoroczny model, słabiej ssie i niżej się wspina. Jeśli nie masz progów wyższych niż 2 cm, policz, czy różnica w cenie nie wystarczy na rok worków.
- Dobry odkurzacz pionowy: w małym mieszkaniu bez progów dziesięć minut z odkurzaczem dziennie kosztuje mniej. Sprawdziłem to przy okazji testu Dysona V16 Piston Animal, z tą samą Luną w roli głównej.
Wszystkie nasze testy sprzętu do domu znajdziesz w recenzjach. To, jak sypiemy mieszankę, ważymy sierść i mierzymy prąd, opisujemy na stronie jak testujemy. Roboty i odkurzacze, które sprawdzamy teraz, wraz z datami końca testów, są w trwających testach.
Black Week i Święta: ile maksymalnie zapłacić
Saros 20 już stracił 1 700 zł od premiery i to dobra wiadomość. W Black Week, który w Media Expert, x-komie i na Allegro zaczyna się zwykle kilka dni przed piątkiem 27 listopada, spodziewam się kolejnych obniżek albo gratisów w zestawie.
Jako prezent na święta ma sens dla rodziców, którym coraz trudniej się schylać, albo dla kogoś z dużym psem. A przed Wigilią, kiedy w polskim domu sprząta się tak, jakby miała przyjechać komisja, robot zdejmuje z głowy przynajmniej podłogi. Ale najpierw zmierz progi i wysokość mebli. Liczby są ważniejsze niż kokarda.
Mój werdykt po miesiącu
Saros 20 to pierwszy robot, który mieszka u nas i nie potrzebuje, żebym go co chwilę ratował. Wjeżdża na schodek do łazienki, mieści się pod meblościanką i zbiera sierść husky w czasie najgorszego linienia. Myje dobrze, choć nie gorącą wodą, jak obiecuje pudełko.
Wady są prawdziwe, ale da się z nimi żyć: zasłony, uszczelka do mycia co tydzień, drogie części. Przy cenie około 3,5 tysiąca złotych mogę go polecić każdemu, kto mieszka tak jak my. Przy 5 tysiącach z premiery nie poleciłbym go nikomu.
Luna wciąż go nie lubi. Ale od tygodnia kładzie się w przedpokoju dokładnie w miejscu, gdzie robot zaczyna sprzątanie. Bożena twierdzi, że to protest. Ja myślę, że czeka, aż odjedzie, żeby od razu nagubić nowej sierści.
Najczęstsze pytania o Roborock Saros 20
Czy Roborock Saros 20 pokonuje progi?
Tak. Producent podaje do 4,5 cm jednym ruchem i do 8,8 cm przy dwóch stopniach. W naszym teście drewniane progi od 1,5 do 2,2 cm pokonywał zawsze, a schodek do łazienki o wysokości 4,1 cm w 27 próbach na 30, wszystkie nieudane w pierwszym tygodniu.
Ile kosztuje Roborock Saros 20 w Polsce?
Na premierę w lutym 2026 kosztował 5 199 zł w sklepie Roborock. Pod koniec września 2026 kupisz go za około 3 349 do 3 499 zł w Media Expert, na Allegro i w sklepie producenta. Wersja Complete z zapasem akcesoriów jest zwykle o kilkaset złotych droższa.
Czy Saros 20 dobrze zbiera sierść psa?
Bardzo dobrze. Z 3 g sierści husky wtartej w dywan zebrał 2,81 g w jednym przejeździe. Gumowa szczotka główna po miesiącu miała tylko dwa małe pierścienie sierści na końcach, zdjęte palcami. Szczotkę boczną warto czyścić raz w tygodniu.
Czy stację Saros 20 można podłączyć do wody?
Wersji standardowej nie. Ma zbiornik czystej wody 4 l i brudnej 3 l, które napełniasz i opróżniasz ręcznie. Przy myciu co drugi dzień w mieszkaniu 58 m² dolewaliśmy wodę mniej więcej co trzy dni.
