Tractive GPS DOG 6: czy znajdzie psa, który zerwał się ze smyczy w lesie

Rok temu Bary wyszedł przez niedomkniętą furtkę i szukałam go do wieczora. Przez sześć tygodni sprawdzałam, czy lokalizator GPS na obroży naprawdę skraca takie poszukiwania.

Kobieta w lesie sprawdza mapę w telefonie, obok stoi stary owczarek niemiecki z lokalizatorem na obroży

Była sobota, październik zeszłego roku, około czternastej. Sąsiad wnosił węgiel do piwnicy i nie domknął furtki na podwórko familoka. Bary, mój stary owczarek niemiecki, który słyszy coraz gorzej, wyszedł za zapachem i po prostu poszedł. Nie słyszał, jak go wołam. Znalazłam go o 19:40, na drugim końcu osiedla, przy śmietnikach za szkołą. Siedział spokojnie i patrzył, jakby to ja się zgubiła.

Jestem technikiem weterynarii w przychodni w Katowicach. Co tydzień ktoś przychodzi do nas z pytaniem, czy lokalizatory GPS dla psów działają, i co tydzień ktoś przynosi ogłoszenie o zaginionym psie do powieszenia na drzwiach. Po historii z Barym przestałam traktować to pytanie jak ciekawostkę.

Przez sześć tygodni, od 18 sierpnia do 29 września, Bary nosił na obroży Tractive GPS DOG 6. Chodziliśmy z nim po Nikiszowcu, po Lesie Murckowskim i nad stawami w Dolinie Trzech Stawów. Sprawdzałam, jak celnie pokazuje pozycję, jak szybko przychodzi alarm ucieczki, ile wytrzymuje bateria i ile to wszystko kosztuje co miesiąc. A raz zorganizowałam Baremu kontrolowaną ucieczkę.

Nasz werdykt6 tygodni, 1 stary owczarek, 1 ucieczka na próbę

Tractive GPS DOG 6

Lokalizator GPS na obrożę z własną łącznością komórkową, śledzeniem na żywo, wirtualnym ogrodzeniem i monitorowaniem aktywności, snu i szczekania. Działa świetnie w mieście i w lesie, ale wymaga abonamentu i ładowania co tydzień.

8,6
Bardzo dobryCena w momencie pisania: urządzenie około 250 do 356 zł (Amazon.pl, Morele) plus abonament, na polskiej stronie producenta od 4 € miesięcznie przy planie dwuletnim
Celność lokalizacji8,8
Alarm ucieczki9,1
Bateria7,4
Koszt utrzymania7,0
Co nam się podobało
  • Alarm ucieczki po 1 min 40 s od wyjścia za furtkę
  • W lesie średnio 11 m od prawdziwej pozycji psa
  • Tryb na żywo odświeża pozycję co kilka sekund
  • Wykres aktywności pomógł mi zauważyć ból stawów
Co mogłoby być lepsze
  • Bez abonamentu nie działa wcale
  • Przy częstym trybie na żywo bateria na 4 dni
  • W głębokim wąwozie błąd sięgał 38 m
  • Klips słabo trzyma się cienkich obroży

W skrócie: jeśli Twój pies ucieka, nie słyszy wołania albo chodzicie po lesie bez smyczy, Tractive DOG 6 skraca poszukiwania z godzin do minut. Jeśli pies nie odstępuje Cię na krok, abonament to pieniądze na wszelki wypadek.

Jak to działa i dlaczego AirTag to nie GPS

DOG 6 to małe, czarne urządzenie, które przypina się klipsami do obroży. W środku jest odbiornik GPS i karta SIM, więc lokalizator sam wysyła pozycję psa przez sieć komórkową do aplikacji w Twoim telefonie. Działa wszędzie tam, gdzie jest zasięg sieci, niezależnie od tego, kto jest obok psa.

To najważniejsza różnica wobec AirTaga i podobnych zawieszek. AirTag nie ma GPS ani karty SIM. Pokazuje pozycję tylko wtedy, gdy w pobliżu przejdzie ktoś z iPhonem. W centrum Katowic to działa nieźle. W Lesie Murckowskim o siódmej rano, kiedy jedynym człowiekiem w promieniu kilometra jesteś Ty, AirTag nie pokaże nic. Jeśli masz Androida, tym bardziej nie zadziała tak, jak trzeba.

Tractive podaje, że DOG 6 jest przeznaczony dla psów od 4 kg, a bateria wystarcza do dwóch tygodni. Jest też nowa wersja XL dla psów powyżej 20 kg, z baterią do sześciu tygodni, o której napiszę na końcu. Urządzenie jest wodoodporne, co Bary sprawdził już drugiego dnia w stawie. Ale najpierw musiałam go do tego przekonać.

Pierwszy dzień: obroża, klipsy i zazdrosne koty

Bary nosi szeroką, skórzaną obrożę. Klipsy DOG 6 zatrzasnęły się na niej pewnie i przez sześć tygodni lokalizator ani razu się nie przesunął. Na cieńszej, nylonowej obroży koleżanki z przychodni trzymał się gorzej i po tygodniu przekręcał się na bok. Jeśli Twój pies ma cienką obrożę, kup do lokalizatora szerszą albo specjalny uchwyt.

Dłonie przypinają czarny lokalizator Tractive do skórzanej obroży owczarka w gęstej sierści
Pierwszy dzień. Bary pozwolił przypiąć lokalizator w zamian za kawałek suszonej wątróbki.

Konfiguracja zajęła mi kilkanaście minut. Aplikacja jest po polsku, prowadzi krok po kroku i od razu prosi o wybór abonamentu. Bez niego lokalizator nie pokaże nic, bo cała łączność komórkowa jest właśnie w abonamencie. Potem ustawiłam strefę bezpieczną wokół podwórka familoka i strefę domową z Wi-Fi, w której lokalizator oszczędza baterię.

Bary po założeniu lokalizatora nie zauważył niczego. Za to Bura, starsza z moich kotek, przez pół wieczoru próbowała go zrzucić z obroży łapą, bo „coś nowego na psie” musi zostać sprawdzone. Fela przyglądała się z szafy. Po dwóch dniach obie straciły zainteresowanie, a ja zaczęłam właściwy test.

Kontrolowana ucieczka spod familoka

Musiałam sprawdzić najważniejsze: jak szybko dowiem się, że pies wyszedł. Poprosiłam Tomasza, weterynarza z naszej przychodni, którego Bary zna i lubi. W środę po pracy Tomasz wyszedł z Barym przez furtkę, bez słowa, i skręcił w stronę ulicy. Ja siedziałam w kuchni z telefonem i stoperem.

Mężczyzna wyprowadza starego owczarka przez furtkę na podwórku ceglanego familoka, widok z okna
„Ucieczka” Barego z Tomaszem, widziana z mojego kuchennego okna. Powiadomienie przyszło, zanim dotarli do rogu.

Powiadomienie, że Bary opuścił strefę bezpieczną, przyszło po 1 minucie i 40 sekundach. Powtórzyłyśmy to z Tomaszem jeszcze trzy razy, w różnych porach dnia: najkrótszy czas wyniósł 58 sekund, najdłuższy 2 minuty 35 sekund. Za każdym razem po włączeniu trybu na żywo widziałam kropkę z Barym na mapie, przesuwającą się co kilka sekund wzdłuż ulicy.

Rok temu szukałam go prawie sześć godzin. Z lokalizatorem wiedziałabym po dwóch minutach, w którą stronę poszedł, a po kwadransie stałabym obok niego. Ta jedna liczba wystarczyłaby mi, żeby polecić to urządzenie. Ale w mieście jest łatwo. Prawdziwy test był w lesie.

Las Murckowski: jak celny jest GPS między drzewami

Las Murckowski to gęsty, stary las na południu Katowic, z wąwozami i strumieniami. Chodzę tam z Barym co weekend. Na każdym spacerze zatrzymywałam się w kilku miejscach i porównywałam pozycję Barego w aplikacji z pozycją mojego telefonu, kiedy stałam tuż obok niego. Zrobiłam tak 40 pomiarów w różnych miejscach.

MiejsceŚredni błąd pozycjiNajwiększy błąd
Podwórko i ulice Nikiszowca6 m15 m
Dolina Trzech Stawów, otwarty teren5 m12 m
Las Murckowski, ścieżki pod drzewami11 m24 m
Las Murckowski, głęboki wąwóz19 m38 m

W otwartym terenie błąd był mniejszy niż długość smyczy treningowej. W lesie, pod gęstymi bukami, rośnie do kilkunastu metrów, a w wąwozie, gdzie niebo widać tylko pasem, sięgał prawie czterdziestu. Dla poszukiwań to i tak ogromna różnica: zamiast przeczesywać cały las, idziesz w konkretne miejsce i w promieniu kilkudziesięciu metrów zaczynasz wołać albo, w przypadku Barego, machać rękami.

Rada z przychodniW gęstym lesie ufaj kierunkowi ruchu, a nie pojedynczej kropce. Włącz tryb na żywo i patrz, w którą stronę przesuwa się ślad przez minutę albo dwie. Pojedyncza pozycja może być przesunięta o kilkadziesiąt metrów, ale ślad z kilkunastu pozycji prawie zawsze prowadzi prosto do psa.

Raz zasięg komórkowy zniknął całkowicie, w najgłębszym miejscu wąwozu przy strumieniu. Lokalizator zapamiętał ostatnią pozycję i wysłał zaległe punkty, gdy tylko złapał sieć kilkaset metrów dalej. Dobrze o tym wiedzieć, jeśli chodzisz z psem w góry albo w bardzo odludne miejsca. A to prowadzi do baterii, bo szukanie zasięgu ją zjada.

Bateria: tydzień, a nie dwa

Tractive podaje do dwóch tygodni. U nas, przy dwóch spacerach dziennie, ze strefą domową z Wi-Fi przez resztę dnia, jedno ładowanie wystarczało średnio na 8 dni. W tygodniu, w którym dużo testowałam tryb na żywo w lesie, bateria padała po 4 dniach. Ładowanie klipsem z kablem USB trwało u mnie około półtorej godziny.

Jak używałamBateria wystarczyła na
2 spacery dziennie, reszta dnia w strefie domowej z Wi-Fiśrednio 8 dni
Codzienny tryb na żywo w lesie przez około godzinę4 dni
Ładowanie od 10 do 100%około 1 h 30 min

Wprowadziłam prostą zasadę: lokalizator ładuję w niedzielę wieczorem, kiedy Bary śpi, a obroża leży na komodzie. Aplikacja przypomina, gdy bateria spada do 15 procent, ale nie chcę, żeby ten moment przyszedł akurat w dniu, w którym ktoś znowu nie domknie furtki. Pusty lokalizator to tylko plastik na obroży.

Lokalizator Tractive w klipsie ładującym na komodzie obok skórzanej obroży, smyczy i telefonu z mapą
Niedziela, 21:30. Obroża zdjęta, lokalizator się ładuje, Bary chrapie w przedpokoju.

Zdrowie, sen i szczekanie: dane, które mnie zaskoczyły

DOG 6 liczy też minuty aktywności, odpoczynek i sen, a nawet szczekanie. Do tych funkcji podchodziłam sceptycznie, bo w przychodni widzę głównie gadżety, które pokazują ładne wykresy i nic z nich nie wynika. W czwartym tygodniu zmieniłam zdanie.

Wykres pokazał, że aktywność Barego w ciągu tygodnia spadła o mniej więcej jedną trzecią, a w nocy budził się dużo częściej niż wcześniej. Na spacerach wolniej wstawał i częściej się zatrzymywał, ale przy codziennym patrzeniu łatwo to zrzucić na wiek. Pokazałam wykresy Tomaszowi. Okazało się, że bolą go stawy bardziej, niż myślałam, i Bary dostał zmienione leczenie przeciwbólowe. Po dziesięciu dniach jego nocny wykres znów się wyrównał.

„Ten wykres powiedział mi więcej niż ty, Renata. Ty mówiłaś, że jest stary i leniwy.” Tomasz, weterynarz, przeglądając aplikację w przychodni

Monitorowanie szczekania pokazało za to rzecz zabawną: Bary szczeka codziennie o 7:40, przez minutę, a potem cisza do wieczora. To godzina, o której listonosz przechodzi pod naszymi oknami. Nie przeszkadza to nikomu, ale wiem już, że lęk separacyjny to u niego nie problem. Problemem jest listonosz.

Ile to kosztuje naprawdę

Samo urządzenie kosztuje w momencie pisania około 250 zł na Amazon.pl i około 356 zł w Morele, a na stronie producenta 69 €. To dopiero początek, bo bez abonamentu lokalizator nie działa. Na polskiej stronie Tractive ceny abonamentów widziałam w euro.

  • Plan miesięczny: od 13 € miesięcznie, czyli około 55 zł.
  • Plan roczny: od 6 € miesięcznie, płatne z góry 72 €, czyli około 310 zł rocznie.
  • Plan dwuletni: od 4 € miesięcznie, płatne z góry 96 €, czyli około 410 zł za dwa lata.
  • Droższy wariant planu: z dodatkowymi funkcjami, kosztuje kilka euro więcej. Mnie do codziennego używania wystarczał podstawowy.

Licząc urządzenie i plan dwuletni, wychodzi około 660 zł na dwa lata, czyli niecałe 30 zł miesięcznie. To mniej więcej tyle co worek dobrej karmy dla dużego psa na tydzień. Dla mnie to cena spokoju. Dla kogoś, czyj pies nie odchodzi dalej niż na pięć metrów, to sporo pieniędzy na coś, co się nie przyda.

Czego lokalizator nie zastąpi

Lokalizator GPS pomaga znaleźć psa, ale nie zastąpi podstaw. Każdy pies powinien mieć czip zarejestrowany w bazie, na przykład SAFE-ANIMAL, i adresówkę z Twoim numerem telefonu na obroży. Jeśli lokalizator się rozładuje albo obroża się zsunie, to właśnie czip i adresówka prowadzą psa z powrotem do domu.

  • Czip: sprawdź, czy jest zarejestrowany i czy dane są aktualne. W przychodni co miesiąc mamy psy z czipem, którego nikt nigdy nie wpisał do bazy.
  • Adresówka: numer telefonu, bez imienia psa, jeśli nie chcesz, żeby obcy mógł go zawołać.
  • Szelki zamiast obroży dla psów, które się wycofują: pies, który wysuwa się z obroży, zostawi lokalizator na ziemi.

DOG 6 czy DOG 6 XL dla dużego psa

Tractive wprowadził niedawno wersję XL dla psów powyżej 20 kg, z baterią deklarowaną na sześć tygodni, i XL Adventure z jeszcze mocniejszą obudową dla psów powyżej 25 kg. Na Amazon.pl wersja XL kosztuje w momencie pisania około 349 zł. Bary waży 34 kg, więc szczerze: dla niego XL byłby wygodniejszy, bo rzadziej musiałabym ładować.

Wybrałam DOG 6, bo to model, o który najczęściej pytają mnie klienci, i dlatego, że pasuje zarówno na owczarka, jak i na jamnika. Jeśli masz dużego psa, rozważ XL i dopłać te sto złotych. Jeśli masz psa małego lub średniego, DOG 6 jest właściwym wyborem.

Black Week i Święta: przy jakiej cenie kupić

Lokalizatory Tractive tanieją w tygodniu przed Black Friday, czyli przed 27 listopada, a producent często daje wtedy zniżki na abonamenty roczne i dwuletnie. Jeśli kupujesz pod choinkę, sprawdź obie rzeczy: cenę urządzenia i cenę planu, bo czasem tańsze urządzenie wiąże się z droższym abonamentem.

Mój prógZa DOG 6 nie płaciłabym więcej niż 229 zł, a jeśli zobaczysz go za mniej niż 199 zł, nie zastanawiaj się. Wersja XL poniżej 299 zł. Abonament bierz dwuletni, jeśli wiesz, że będziesz z lokalizatora korzystać, bo miesięcznie wychodzi wyraźnie taniej niż plan miesięczny. Przy prezencie dla kogoś innego pamiętaj, że to obdarowany będzie płacił za abonament, więc najlepiej opłać mu pierwszy rok.

Na prezent to dobry pomysł dla kogoś, kto właśnie adoptował psa ze schroniska. Takie psy w pierwszych tygodniach w nowym domu uciekają najczęściej, bo jeszcze nie wiedzą, gdzie jest ich dom. Ze schroniskowymi psami mamy w przychodni do czynienia co tydzień i wiem, jak wyglądają ogłoszenia na drzwiach.

Dla kogo jest, a dla kogo nie

Dla Ciebie, jeśliTwój pies ucieka, ma słaby słuch albo słabą przywołalność, chodzicie po lesie bez smyczy, właśnie adoptowałeś psa ze schroniska albo mieszkasz przy furtce, której ktoś zawsze zapomina zamknąć.
Raczej nie, jeśliTwój pies nigdy nie odchodzi dalej niż na kilka metrów, chodzicie tylko na smyczy po osiedlu albo nie chcesz płacić abonamentu i pamiętać o cotygodniowym ładowaniu.

Jak testujemy sprzęt dla zwierząt i dlaczego zawsze sprawdzamy go na naszych własnych psach i kotach, opisujemy na stronie jak testujemy. Jeśli masz w domu także koty, przeczytaj moją recenzję kuwety Petkit Pura Max 2, w której Bary również odegrał swoją rolę. Wszystkie nasze recenzje są tutaj, a lista sprzętu, który jest u nas w domach w tej chwili, w zakładce trwające testy.

Mój werdykt po sześciu tygodniach

Tractive DOG 6 robi to, co najważniejsze: w niecałe dwie minuty mówi Ci, że pies wyszedł, i prowadzi do niego z dokładnością do kilku albo kilkunastu metrów. W lesie jest mniej celny niż na ulicy, ale wciąż zamienia godziny szukania w minuty. Dane o aktywności i śnie okazały się u nas bardziej przydatne, niż się spodziewałam.

Abonament i cotygodniowe ładowanie to prawdziwe minusy. Za dwa lata zapłacisz około 660 zł razem z urządzeniem, a bateria realnie trzyma około tygodnia. Dla psa, który ucieka albo nie słyszy, to cena, którą zapłaciłabym bez wahania.

Lokalizator zostaje na obroży Barego. W zeszłą sobotę sąsiad znów nosił węgiel. Furtka była otwarta przez dziesięć minut, ale Bary tym razem nawet nie wstał z koca. Może dlatego, że bolą go już mniej stawy i nie musi nigdzie iść. A może po prostu wie, że i tak bym go znalazła.

Najczęstsze pytania o Tractive GPS DOG 6

Czy Tractive DOG 6 działa bez abonamentu?

Nie. Lokalizator wysyła pozycję psa przez sieć komórkową, a łączność jest częścią abonamentu. Na polskiej stronie Tractive plany kosztują od 13 € miesięcznie przy płatności co miesiąc, od 6 € miesięcznie przy planie rocznym i od 4 € miesięcznie przy planie dwuletnim.

Jak dokładny jest lokalizator GPS dla psa w lesie?

W naszym teście w Lesie Murckowskim średni błąd pozycji wynosił 11 m na ścieżkach pod drzewami i 19 m w głębokim wąwozie, maksymalnie 38 m. W otwartym terenie i na ulicach błąd wynosił średnio 5 do 6 m. W lesie najlepiej śledzić kierunek ruchu w trybie na żywo.

Ile wytrzymuje bateria w Tractive DOG 6?

Producent podaje do dwóch tygodni. U nas przy dwóch spacerach dziennie i strefie domowej z Wi-Fi bateria wystarczała średnio na 8 dni, a przy częstym trybie na żywo w lesie na 4 dni. Ładowanie trwało około półtorej godziny.

Czy AirTag nadaje się do lokalizowania psa?

Tylko w ograniczonym stopniu. AirTag nie ma GPS ani karty SIM i pokazuje pozycję wtedy, gdy w pobliżu znajdzie się ktoś z iPhonem. W lesie albo na odludziu może nie pokazać nic. Lokalizator GPS z kartą SIM, taki jak Tractive DOG 6, wysyła pozycję samodzielnie.